środa, 10 października 2007

W ramach zbulwersowania

Bardzo mały chłopiec w bardzo dużym sklepie. Postawił przed sobą bardzo trudne zadanie. Postanowił poprowadzić wózek większy od siebie. Pochwycił z radością w swoje maciupkie łapki rączkę od wielkiego pojazdu i uniósł swą prawą nóżkę. Jeszcze chwila... Jest! Pierwszy krok postawiony! Jakaż radość maluje się na jego słodkiej buzi! Tak, to on jest autorem tego manewru! Czas na lewą stronę ciała. Schemat już opanowany. Unoszenie... BUM! Zaliczony upadek. Pięknookie dziewczę (JA :D) biegnie na ratunek. Już centymetry dzielą ją od poszkodowanego, kiedy na horyzoncie pojawia się tatuś. Dzielny malec dostał po dupie. Skończyło sie kozaczenie z wózkiem. Pojawiły się łzy.
Do jasnej anielki! Jak on ma podejmować się nowych wyzwań w życiu jeśli na wstępie dostaje taką zachęte?!

poniedziałek, 1 października 2007

Zaczęło się!

Pierwszy studencki dzień! Błogo mi... :) Rozlokowałam się już w mieszkaniu, powoli załatwiam swoje sprawy i chwytam byka za rogi! A co! Zajmuję się planami praktycznymi.
"Ani słowa o miłości, o podłości, polityce
I o niczym innym, nic, bez znaczeń dodatkowych.".
przynajmniej na czas jakiś... Wyrywam się z mojego świata pozornego, zaczerpnę realiów, a potem zapatrzę się i będę podziwiać jak na filozofa przystało, zapytam: dlaczego? I jeszcze się zdziwię, bo w zdziwieniu leży zarodek filozofii :) Że użyję mojego ulubionego w ostatnim czasie słowa: CZAD!
z królewskiego miasta
pisałam
ja