sobota, 5 kwietnia 2008

Z pamiętnika 20-latki


Zapchał nam się zsyp. Zsyp to takie coś gdzie się wrzuca śmieci jak ktoś jest leniwy i nie chce mu się schodzić z nimi na dół. No i nam się nie chciało. No i nam się ten zsyp zapchał. Nam, czyli mi i Kasi - dwóm dzielnym dziewczynom, które po długich rozważaniach postanowiły pozbyć się odpadów. Użyłyśmy nawet kija i wielkich starań. Nic. Zapchał się na amenT. Tak, życie 20-latki jest morderczą próbą sił.


A teraz - jak to mówią super sławni, kiedy da się im na antenie 10 sekund dla siebie - trochę prywaty: SKRA SKRA EKS! No i to by było na tyle :)

sobota, 24 listopada 2007

Zimowo, ale nie zimno



Zdarzyło mi się powiedzieć rok czy dwa temu, że zima w Krakowie jest okropna. Jakże się teraz ganię za to stwierdzenie! Przytrzaskuję zgredkowe uszy drzwiczkami od piekarnika! Ależ nie! Tydzień temu się po prostu rozpływałam... Zamiast wydeptaną ścieżką biegłam przez największy śnieg ciesząc się jak dziecko. Gdzieś w oddali lawirował rower a na nim Ula :) I dzieci. Dzieci zimną są przecudowne! Wiek: właśnie stawiam pierwsze kroki. Wzrost: zwisające na sznurku rękawiczki ciągną się jeszcze po ziemi. W grubych kurtkach wyglądają jak kolorowe kule, co chwile lądujące w śniegu. Czerwone policzki - ich widok kojarzy mi się z moimi wyjściami kiedy nawet zamarznięte stopy nie były w stanie skłonić do powrotu do domu. I te coroczne próby wybudowania iglo... Za każdym razem wierzyliśmy, że tym razem nam sie uda i nic. Ale te fundamenty, które stworzyliśmy, choć marne, trwały jeszcze długo po tym jak śnieg dookoła zniknął.


Buduję w życiu takie solidne fundamenty, tylko jeszcze nie udało mi się tej budowy dokończyć. Wiara ciągle jest...
"Coś mi mówi, że jestem o krok od podjęcia błędenj decyzji, lecz błędy też są sposobem działania. Czego świat ode mnie chce? Żeby nie ryzykować, wrócić do punktu wyjścia, bez odwagi powiedzenia życiu "tak"?"
...
Bez odwagi usłyszenia "nie"?...

środa, 10 października 2007

W ramach zbulwersowania

Bardzo mały chłopiec w bardzo dużym sklepie. Postawił przed sobą bardzo trudne zadanie. Postanowił poprowadzić wózek większy od siebie. Pochwycił z radością w swoje maciupkie łapki rączkę od wielkiego pojazdu i uniósł swą prawą nóżkę. Jeszcze chwila... Jest! Pierwszy krok postawiony! Jakaż radość maluje się na jego słodkiej buzi! Tak, to on jest autorem tego manewru! Czas na lewą stronę ciała. Schemat już opanowany. Unoszenie... BUM! Zaliczony upadek. Pięknookie dziewczę (JA :D) biegnie na ratunek. Już centymetry dzielą ją od poszkodowanego, kiedy na horyzoncie pojawia się tatuś. Dzielny malec dostał po dupie. Skończyło sie kozaczenie z wózkiem. Pojawiły się łzy.
Do jasnej anielki! Jak on ma podejmować się nowych wyzwań w życiu jeśli na wstępie dostaje taką zachęte?!

poniedziałek, 1 października 2007

Zaczęło się!

Pierwszy studencki dzień! Błogo mi... :) Rozlokowałam się już w mieszkaniu, powoli załatwiam swoje sprawy i chwytam byka za rogi! A co! Zajmuję się planami praktycznymi.
"Ani słowa o miłości, o podłości, polityce
I o niczym innym, nic, bez znaczeń dodatkowych.".
przynajmniej na czas jakiś... Wyrywam się z mojego świata pozornego, zaczerpnę realiów, a potem zapatrzę się i będę podziwiać jak na filozofa przystało, zapytam: dlaczego? I jeszcze się zdziwię, bo w zdziwieniu leży zarodek filozofii :) Że użyję mojego ulubionego w ostatnim czasie słowa: CZAD!
z królewskiego miasta
pisałam
ja

czwartek, 13 września 2007

Changes

Czas na zmiany. Krok w dorosłość zaliczyłam już 3 lata temu, ale nie był do końca postawiony. Dorosłość przychodzi jak zaczynają się schody. Do tej pory pokonywałam je z łatwością, ale kiedy pozostawienie spraw swojemu biegowi nie wystarcza i trzeba się nieźle namęczyć, robi się gorąco... Ja jestem już w fazie wychładzania, ale temperatura wciąż ponad normę. Fala przyjazna, z której trzeba korzystać, jak radzi Schakespeare, jest. Teraz trzeba zmobilizować działania, odstawione na 3-miesięczny urlop i będzie znowu szczęście!

We gotta make a change...
It's time for us as a people to start makin' some changes. Let's change the way we eat, let's change the way we live and let's change the way we treat each other. You see the old way wasn't working so it's on us to do what we gotta do, to survive.
That's just the way it is. Things'll never be the same. That's just the way it is...
(2Pac Changes)

A teraz z innej beczki:
Macie swojego małego wielkiego człowieka? Ja mam! Wspólne śmiechy, wyrazy zbulwersowania, krzyki, tajemnice, wsparcie i wzrok, który mówi wszystko. Jak trzeba - zdrowy kopniak w 4 litery. Dzięki niej byłam rekrutowana na studia.
Przy wielu ludziach czuję odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za nich. Przy niej mogę wyluzować, bo niczym starsza (choć mniejsza) siostra pilnuje wszystkiego. Jak ma schizy i jest wkurzająca - to dobrze. Świadczy to o tym, że mimo swoich wielu szczególnych umiejętności jest normalnym człowiekiem.

piątek, 31 sierpnia 2007

A nie mówiłam?!

A nie mówiłam, że tam pojadę? Więc jadę :)

środa, 29 sierpnia 2007

Break

Zbyt długo trwa ta przerwa między rozdziałami w moim życiu... Ja uwielbiam dużo robić, mieć dzień zaplanowany od rana do wieczora, a na koniec rozłożyć się na łóżku z poczuciem, że wykonałam mase produktywnych działań. A tu nic... Odzwyczaiłam się od takiego trybu życia. Przez pierwsze dwa tygodnie było przyjemnie, ale im dłużej tym gorzej.

W takich chwilach (w zasadzie trudno to już nazwać chwilami) narasta tęsknota za Krakowem. Zostawiłam tam kawał życia. I to nie taki kawał, do którego można wracać raz na rok. To miejsce gdzie czujesz, że jesteś stąd, bo najważniejsze wydarzenia w Twoim życiu miały swoje miejsce właśnie tam. To miejsce, które sprawia, że nie chcesz wracać do rodziny tylko wziąć ją ze sobą. I wreszcie to takie miejsce, że nie ważne co Ci ktoś powie, co się wydarzy, Ty wiesz, że tam jest Twoje szczęście....


But you can't jump the track, we're like cars on a cable,
And life's like an hourglass, glued to the table
No one can find the rewind button now
Sing it if you understand
and breathe... just breathe...



Anna Nalick "Breathe"

Słowa tu nie pomogą, ja po prostu wiem, że muszę tam wrócić. Jutro, za miesiąc czy za rok.... Wrócę... A póki co oddech i do przodu.