Czas na zmiany. Krok w dorosłość zaliczyłam już 3 lata temu, ale nie był do końca postawiony. Dorosłość przychodzi jak zaczynają się schody. Do tej pory pokonywałam je z łatwością, ale kiedy pozostawienie spraw swojemu biegowi nie wystarcza i trzeba się nieźle namęczyć, robi się gorąco... Ja jestem już w fazie wychładzania, ale temperatura wciąż ponad normę. Fala przyjazna, z której trzeba korzystać, jak radzi Schakespeare, jest. Teraz trzeba zmobilizować działania, odstawione na 3-miesięczny urlop i będzie znowu szczęście!
We gotta make a change... It's time for us as a people to start makin' some changes. Let's change the way we eat, let's change the way we live and let's change the way we treat each other. You see the old way wasn't working so it's on us to do what we gotta do, to survive. That's just the way it is. Things'll never be the same. That's just the way it is...(2Pac Changes)
A teraz z innej beczki:
Macie swojego
małego wielkiego człowieka? Ja mam! Wspólne śmiechy, wyrazy zbulwersowania, krzyki, tajemnice, wsparcie i wzrok, który mówi wszystko. Jak trzeba - zdrowy kopniak w 4 litery. Dzięki niej byłam rekrutowana na studia.
Przy wielu ludziach czuję odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za nich. Przy niej mogę wyluzować, bo niczym starsza (choć mniejsza) siostra pilnuje wszystkiego. Jak ma schizy i jest wkurzająca - to dobrze. Świadczy to o tym, że mimo swoich wielu szczególnych umiejętności jest normalnym człowiekiem.