poniedziałek, 1 października 2007

Zaczęło się!

Pierwszy studencki dzień! Błogo mi... :) Rozlokowałam się już w mieszkaniu, powoli załatwiam swoje sprawy i chwytam byka za rogi! A co! Zajmuję się planami praktycznymi.
"Ani słowa o miłości, o podłości, polityce
I o niczym innym, nic, bez znaczeń dodatkowych.".
przynajmniej na czas jakiś... Wyrywam się z mojego świata pozornego, zaczerpnę realiów, a potem zapatrzę się i będę podziwiać jak na filozofa przystało, zapytam: dlaczego? I jeszcze się zdziwię, bo w zdziwieniu leży zarodek filozofii :) Że użyję mojego ulubionego w ostatnim czasie słowa: CZAD!
z królewskiego miasta
pisałam
ja

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Oj Kochana cieszy mnie że tak wszystko Ci się układa.. :) buziaki :*

narta pisze...

Kochana!pewnien mój kolega spytał sie pewnej zacnej pani profesor,jak ona to robi,ze jest zawsze taka szczęśliwa.i oto co mu odpowiedziała:"najpierw się uciesz,później się uciesz(ha!),żeby wreszcie się ucieszyć!nastepnie się zachwyć, póżniej się zachwyć,aby wreszcie się zachwycić!ha!a ilez to roboty!bo wy młodzi zasadzacie cubulkę...a oczekujecie bananów!":):):):)
polecam do rozważań filozoficznych:)